niedziela, 29 listopada 2015

Alternatywne Ćwierćwiecze: Rozdział 4

Effie nie miała czasu, żeby zaprzątać sobie głowę jakąś rebelią. Zbyt wiele miała obowiązków do wypełnienia. Musiała pomóc Peecie, zorganizować spotkania ze sponsorami (a było ich całkiem sporo), do tego dochodziły spotkania z Cinną i Portią, żeby sprawdzać jak idą prace nad strojami dla Katniss i Haymitcha. Musiała ściśle przestrzegać planu, w którym nie było ani chwili na zamartwianie się jakimś spiskiem. Poza tym mogła źle usłyszeć lub po prostu mówiąc "rebelia", Peeta mógł mieć na myśli coś innego.
No i nie zapominajmy o tym, że Effie musiała pokazywać się z Haymitchem w różnych miejscach, żeby podtrzymać historyjkę o Złotej Parze.
Dlatego teraz obserwowała jak Haymitch stoi na planie zdjęciowym. Ubrany tylko i wyłącznie w poszarpane spodnie, ucharakteryzowany na dzikiego, nieokiełznanego zawodnika.
W tym roku zostało zarządzone, żeby każdy trybut podszedł indywidualnie do sesji zdjęciowej. Effie mogła sobie wyobrazić, jak w trakcie Igrzysk w każdym sklepie będzie można kupić zdjęcia z ulubionym zawodnikiem. Kartki, pocztówki... Cała seria przeróżnych rzeczy, które każdy będzie mógł kupić.
Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że wpatruje się w nagi tors Haymitcha. Że patrzy na jego napięte mięśnie. Na to w jaki sposób spodnie opinają jego biodra. Poczuła skurcz w okolicach pępka.
Zamrugała i rozejrzała się dookoła, żeby upewnić się, że nikt nie widział jak na niego patrzyła. Na szczęście wszyscy byli zajęci przygotowywaniem planu zdjęciowego, który dla Haymitcha zmienił się w dżunglę. Dookoła niego zostały poustawiane drzewa, na podłodze walała się ściółka. Zupełnie jakby ktoś wyciął kawałek lasu i wstawił go do tego pomieszczenia. Ludzie uwijali się jak mrówki, żeby wszystko wyglądało realistycznie.
Ktoś położył jej rękę na ramieniu, co sprawiło, że podskoczyła przerażona. Odwróciła się na pięcie i zobaczyła młodego mężczyznę. Ubrany był w coś, co na pierwszy rzut oka wyglądało jak skrawki przypadkowo pozszywanych ze sobą czarnych tkanin; wyglądało to jak łachmany. Jednak materiał był drogi, a wykonanie całego stroju pewnie zajęło jego stylistom sporo czasu. Czarne włosy, przeplatane złotymi pasemkami, sięgały mu do ramion. Błękitne oczy wpatrywały się w Effie z nieskrywaną radością.
- Effie! - wykrzyknął mężczyzna. - Jak miło cię znów widzieć!
- Nathaniel. - uśmiechnęła się i przytuliła go na powitanie.
Nathaniel Rich był najlepszym fotografem w całym Kapitolu. Każda modelka marzyła o tym, żeby pozować do jego zdjęć.
- Miałem nadzieję, że tu będziesz. - powiedział z entuzjazmem - Potrzebuję twojej pięknej osoby do nowego projektu.
Effie zachichotała. Nathaniel wielokrotnie proponował jej udział w sesjach, jednak zgodziła się tylko kilka razy.
- Już ci mówiłam, Nate, że z tym skończyłam. To nie dla mnie.
- Ach - westchnął. - Znów nie mam szczęścia.
Pokręcił głową, ale uśmiechnął się przyjaźnie.
- No nic. - powiedział - Muszę zająć się twoim mężczyzną. Nie obrazisz się, że go na chwilę pożyczę?
- Pod warunkiem, że zwrócisz go w stanie nienaruszonym.
Nathaniel zaśmiał się głośno i mrugnął do niej.
- Tego nie mogę obiecać.
Kiedy odchodził w stronę planu zdjęciowego, Effie zauważyła, że ponad jego ramieniem patrzy na nią Haymitch. Uśmiechnęła się do niego lekko, ale jego wzrok był nieobecny. Zupełnie jakby był pogrążony w myślach. Zamrugał kiedy stanął przed nim Nate i zmierzył go chłodnym spojrzeniem.
Effie obserwowała jak Nate stara się skłonić go do współpracy. Nie było to takie proste. Haymitch trzymał się sztywno i nie potrafił sprostać oczekiwaniom fotografa. Po dziesięciu minutach, Nate miał delikatne wypieki na twarzy. Uwielbiał kiedy coś sprawiało mu trudność. Wtedy czuł, że efekt końcowy będzie jeszcze lepszy niż mógłby przypuszczać. Jednak nikt nigdy nie opierał mu się tak długo.
- Nie, Haymitch! - powiedział gniewnie. - Chcę tutaj widzieć bestię, a dostaję kociaka. Pokaż mi pazury! Roar!
Haymitch uniósł brew i spojrzał na Nate'a z politowaniem. Ten westchnął i rozejrzał się po pomieszczeniu w poszukiwaniu inspiracji. Wtedy jego wzrok padł na Effie, a na ustach pojawił się szaleńczy uśmiech.
- Effie! - wykrzyknął, a jego asystent już popychał ją w jego stronę. - Potrzebuję czegoś co wyzwoli w nim najdziksze emocje.
- Ale...
- Ostatni raz, Effie, przysięgam.
Zrozumiała o co mu chodzi. Zobaczyła to w jego błękitnych oczach, które płonęły żywym ogniem, kiedy na nią patrzył. Spojrzała na Haymitcha, który marszczył brwi nie rozumiejąc o co chodzi.
- Ja nie... - ale nie dane jej było dokończyć, bo Nate znów jej przerwał.
- Zrób to dla swojego mężczyzny, kotku. - mrugnął do niej, uśmiechając się złośliwie.
Wiedziała, że nie może mu odmówić. I on również to wiedział. Musiała się zgodzić, żeby nie wzbudzić jego podejrzeń. Przecież jest w nim "zakochana", powinna mu pomagać i go wspierać.
- Oczywiście, że to dla niego zrobię.
- Tylko... - Nathaniel rzadko się jąkał, dlatego Effie zrobiła się podejrzliwa. - Będziemy musieli trochę zmodyfikować twoją sukienkę... I całą resztę.
- Słucham?
Spojrzała na swoją sukienkę, była czerwona, przed kolano i dopiero ją kupiła. Nate lubił szaleć z modyfikacjami. Nie mogła się jednak wycofać, więc kiwnęła tylko głową, na co mężczyzna się rozpromienił i pstryknął palcami. Momentalnie koło niej pojawiły się trzy osoby, które zaczęły majstrować przy jej sukience, makijażu i peruce.
Czuła jak materiał jej sukienki się rwie, jak czyjaś ręka zmywa jej makijaż, a ktoś inny ściąga jej perukę. Jej naturalne włosy zostały potargane i delikatnie napuszone.
Kilka minut i było po wszystkim. Bardzo starała się nie patrzeć w dół, na to co zostało z jej sukienki. Niestety jakiś młody avoks przyniósł lustro, żeby mogła na siebie spojrzeć. Chcąc nie chcąc zerknęła i nie mogła uwierzyć.
Kobieta, która stała przed nią, wyglądała na przestraszoną. Miała szeroko otwarte oczy, rozchylone wargi oraz potargane, złociste włosy, które sływały jej na plecy i ramiona. Jej czerwona sukienka była w strzępach. Teraz sięgała do połowy uda, miała pogłębiony dekold i dziury w kilku przypadkowych miejscach. Kobieta, która patrzyła na nią z lustra była na swój naturalny sposób seksowna.
Avoks zabrał lustro i kobieta zniknęła z jej pola widzenia. Zamiast niej, był Haymitch, który wyglądał jakby zobaczył ducha.
Patrzył na nią osłupiały, ogarniając ją wzrokiem od stóp do głów. Effie poczuła się skrępowana jego spojrzeniem, które ślizgało się po jej niestosownie ubranym ciele. Czuła, że się czerwieni, a nie miała na sobie ani grama makijażu, który mógłby to ukryć.
- Idealnie! - wykrzyknął Nathaniel, klaszcząc w dłonie. - Kotku, wyglądasz niesamowicie! Chciałem dodać trochę różu, ale ten uroczy rumieniec załatwi sprawę. Pięknie!
Chwycił ją pod ramię i delikatnie zaciągnął ją na środek planu, żeby stanęła obok Haymitcha. Zerknęła na niego kątem oka i okazało się, że wciąż na nią patrzył. Jego szare tęczówki pociemniały. Zmarszczył brwi i zamrugał. Przeniósł szybko wzrok na Nathaniela, który udzielał im wskazówek. Haymitch kiwał głową na każdą jego sugestię. Rola Effie polegała na całkowitym poddaniu się emocjom. W każdym razie tylko tyle usłyszała, bo przez większość czasu była skupiona na tym, żeby nie myśleć jak wyzywająco wygląda.
- Wspaniale. Zaczynamy. - Nathaniel wyszedł poza plan i ustawił się z aparatem, gotowy zrobić idealne zdjęcia.
W jednej chwili Effie zerknęła na Haymitcha, a już w drugiej, ten popchnął ją na sztuczne drzewo, przypierając ją do niego całym swoim ciężarem i całując namiętnie, zapierając jej dech w piersi.
Pocałunek był inny niż ten, który wymienili na wywiadzie z Caesarem. Wargi Haymitcha były wygłodniałe, spragnione. Zachłannie spijały słodycz z jej ust. Adrenalina zaczęła krążyć w jej żyłach. Już po chwili odpowiadała mu na ten pocałunek, dorównując mu zaangażowaniem. Objęła jego szyję, przyciągając go jeszcze bliżej do siebie.
Poczuła jego dłoń na swojej talii. Oplotła jego biodro swoim udem. Haymitch zagryzł jej dolną wargę i nie umiała się powstrzymać przed uśmiechem.
Całkowicie zapomniała o obecności innych ludzi. Dopiero kiedy Nathaniel krzyknął
- Niesamowicie! Mamy to!
Oderwali się od siebie, pozbawieni tchu. Wpatrywali się w siebie, jakby zobaczyli się po raz pierwszy w życiu. Rumieńce pojawiły się na ich twarzach.
Haymitch odsunął się dwa kroki, nie spuszczając wzroku z oczu Effie. Miała wrażenie, że złapał ją w jakąś pułapkę. Nie mogła odwrócić spojrzenia.
- Dziękuję wam bardzo. - powiedział Nathaniel, podchodząc do nich.
Haymitch odwrócił się w stronę mężczyzny, a Effie poczuła, że znów może oddychać. Mężczyźni uścisnęli sobie dłonie.
- Muszę już iść. - mruknął Haymitch po czym odszedł czym prędzej, nie oglądając się za siebie. Patrzyła jak odchodzi i jak znika za drzwiami.
- Wszystko w porządku? - zapytał Nate.
- Jak najbardziej. - odparła Effie, przywołując na usta uśmiech. - Ma jeszcze kilka rzeczy do zrobienia.
***
- Jeszcze. - mruknął, wskazując na swoją szklankę.
Musiał oczyścić umysł z wszelkich myśli. A szczególnie z myśli o Effie. Ta kobieta wdarła się do jego głowy, zupełnie jakby ją tam zaprosił. Jakby pozwolił jej wejść i się rozgościć.
Zagarnęła każdy zakamarek jego umysłu. Tak nie mogło być. To musiało się skończyć.
Barman napełnił jego szklankę, ale widząc, że Haymitch momentalnie ją opróżnił, po prostu postawił przed nim butelkę whiskey i odszedł.
Haymitch wciąż czuł jej ciepło na swoim ciele. Wciąż czuł smak truskawek na swoich ustach. Czuł jej dotyk i jej miękką skórę. Wszystko to przyprawiało go o przyjemne dreszcze.
Potrząsnął głową i pociągnął kilka łyków wprost z butelki.
Jego gardło zapłonęło żywym ogniem. To uczucie pomogło mu wyzwolić umysł od zaklęcia, które rzuciła na niego ta przeklęta kobieta.
Co ona sobie wyobraża? Ten pocałunek miał być udawany. Jak śmiała na niego odpowiadać? I to w taki sposób!
Jednak nie mógł zapomnieć o tym jak wyglądała w tej czerwonej sukience. O tym, że nie miała na sobie makijażu i że z łatwością mógł zobaczyć rumieńce na jej policzkach. I kilka pojedynczych piegów na nosie. Że po raz pierwszy zobaczył jak intensywnie niebieskie są jej oczy. Że jej tęczówki są naznaczone zielonymi plamkami. Jak mógł wcześniej tego nie zauważyć?
Cholera. Wlał w siebie kolejną porcję whiskey.
- Od tego są szklanki. - usłyszał znajomy głos za sobą.
- Etap szklanek mam już za sobą. - mruknął posępnie, nie odwracając się.
Chwilę później Chaff usiadł koło niego i przyglądał mu się z posępną miną. Przyszedł barman, stawiając przed Chaffem osobną butelkę, bez pytania go o zdanie. Przyjaciel Haymitcha był tutaj stałym kientem.
- Problemy z kobietą? - zapytał Chaff.
- Nie. - odpowiedział odruchowo. - Piję dla zabicia czasu.
- Ach. - westchnął drugi. - Kobiety. Wszystkich nas wykończą.
Haymitch się nie odzywał. Wpatrywał się w złocisty płyn w butelce, starając się nie myśleć o niczym. Jednak jego przyjaciel od szklanki nie widział, że Haymitch chciałby zostać sam.
- Słuchaj no, ja cię szanuję. - powiedział nagle Chaff. - I szanuję twoje wybory. Nawet te najgorsze... Ale ta kobieta.
Haymitch zacisnął palce na pustej szklance. Nie miał zamiaru rozmawiać o tym z Chaffem.
- ... Kapitolinka. - mówił Chaff. - Myślałem, że kto jak kto, ale ty nigdy nie wybierzesz kogoś takiego jak Effie Trinket. Zawsze mówiłem, że one wszystkie są jednorazowe. Użyjesz raz i wyrzucasz. - zaniósł się pijackim rechotem.
Szklanka pękła w dłoni Haymitcha, a kawałki szkła wbijały mu się boleśnie w skórę, ale nie dbał o to. Zacisnął pięść, która chwilę później wbiła się w szczękę Chaffa.
Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że Chaff spadł z krzesła i leży na podłodze, że on sam stoi i że z jego dłoni, jak i z wargi Chaffa cieknie krew.
- Nigdy więcej, nie waż się tak mówić. - wycedził przez zaciśnięte zęby.

4 komentarze:

  1. Zaskoczyłaś mnie, naprawdę. Nie myślałam, że ta ,,udawana relacja'' doprowadzi do takich czynów. Pomimo mojego zdziwienia jestem pozytywnie nastawiona. Oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. OMATKOBOSKO!
    Cholera, jak ja to lubię, właśnie to, jak akcja uczuciowa się rozwija. Kocham Haymitcha za to, że coś zaczyna czuć do Effie.
    I mieli kociaka, dostali bestię, pazury zostały pokazane, ROAR!

    OdpowiedzUsuń
  3. Po prostu spłonęłam, kiedy zaczęli się całować. Świetnie piszesz, naprawdę bardzo przyjemnie czyta się wszystkie Twoje opowiadania. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaszalałaś moja droga :) weny życzę! ♡

    OdpowiedzUsuń