poniedziałek, 8 lutego 2016

Alternatywne Ćwierćwiecze: Epilog

Postanowiłam, że dodam to dzisiaj, bo i tak jest króciutkie. No i żeby osłodzić Wam poniedziałek.
Po pierwsze, dziękuję wszystkim, którym chciało się czytać to opowiadanie. Czytanie Waszych komentarzy zawsze sprawia mi ogromną radochę! ♥
Nie jestem szczególnie zadowolona z tego całego opowiadania, bo mogłoby być o wiele lepsze, ale już nic z tym nie zrobię.
Chciałabym podziękować Aleksandrze, za to, że zawsze wysłuchiwała moich szalonych planów i pomysłów co do tego FF. ♥ I za długie rozmowy na temat Hayffie.
Po drugie, to nie jest koniec tego bloga, więc nie będę się tutaj rozczulać z jakimiś ckliwymi gadkami. Przed nami jeszcze sporo przygód z Hayffie, więc mam nadzieję, że ze mną zostaniecie.
Czytajcie, Robaczki.
_______________________________________________________________________
Cały dystrykt został odbudowany. Ludzie zaczęli wprowadzać się do nowych domów. Zaczęli żyć nowym życiem. Wszyscy chcieli zapomnieć o tym co się stało, chcieli po prostu żyć, nareszcie w pokoju. Bez Igrzysk. Bez Snowa. Bez strachu przed śmiercią głodową. I nareszcie mogli to zrobić.
Życie w Dwunastce toczyło się swoim spokojnym tempem. Minął rok od czasu zakończenia rebelii. Wszystko zaczęło się układać. Katniss i Peeta byli w otwartym związku. Prawdziwym związku. Starali się współpracować. Peeta otworzył piekarnię w mieście, Prim mu pomagała. Matka Katniss pracowała w nowej aptece. Haymitch nie budził się z krzykiem w środku nocy, nie pił - a raczej pił tylko kieliszek wina do obiadu. Nikt nie musiał go już przekonywać, że wszystko dzieje się naprawdę. A Effie... Effie była szczęśliwa, mogąc mieć całą swoją rodzinę razem. Bo właśnie tym byli. Nie drużyną. Byli rodziną, trochę rozbitą, ale kochali się nawzajem. I to się liczyło.
Haymitch i Effie często się kłócili. Kiedy coś im nie pasowało, po prostu wyrzucali to z siebie za jednym zamachem. Jednak tak często jak się kłócili, mieli też miłe chwile.
W przeszłości nie mieli zbyt dużo okazji, żeby chodzić na randki, oprócz tego pamiętnego dnia, kiedy Haymitch zabrał ją do "Paradise", żeby posiedzieć z nią na ławce pod drzewem. Dlatego teraz nadrabiali. Chodzili do piekarni Peety po ulubione, truskawkowe babeczki, które chłopak robił specjalnie dla Effie. Chodzili na spacery do lasu, na pikniki na Łące. Lub po prostu zalegali na kanapie, oglądając filmy.
Katniss i Peeta wyśmiewali się z nich, twierdząc, że to nienormalne, żeby w ich wieku zachowywać się jak para zakochanych nastolatków. Prim natomiast twierdziła, że to słodkie. Haymitch nie lubił, kiedy ktoś o nim mówił, że jest słodki, ale Effie musiała przyznać, że był. Rzadko jej mówił, że ją kocha, ale nie dbała o to. Potrafił to mówić, bez wypowiadania tych dwóch słów.
Nie tylko oni wiedli spokojne życie. W Czwórce, Annie i Finnick zostali szczęśliwymi, młodymi rodzicami. Effie prawie codziennie rozmawiała z Annie przez telefon. Kilka razy, razem z Haymitchem wybrali się do nich w odwiedziny.
Johanna wciąż była swoją czarującą osobą, ale z tego co Effie wiedziała od Annie, poznała bardzo przystojnego i miłego rybaka, który wyraźnie był nią zainteresowany.
Beetee i Wiress też utrzymywali z nimi kontakt.
Czas płynął. Mieli wzloty i upadki, ale... Kto ich nie miał?
Najważniejsze było to, że byli razem.
Że żyli.
Nareszcie byli szczęśliwi.

5 komentarzy:

  1. Jak ja kocham happy endy <3
    Po tym wszystkim, co przeszli, jak najbardziej zasłużyli na takie zakończenie. ♥
    Dziękuję za całe opowiadanie, i również za to, że Finnick przeżył. :D
    Czekam na kolejne opowiadania i życzę weny. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezuniu_* *_ Świetny epilog! Jest taki jak go sobie wyobrażałam. I weź mi tu głupot nie opowiadaj, bo ja naprawdę się cieszę, że znalazłam Twoje ff, sam pomysł na niego jest po prostu świetny! Dziękuję Ci za to opowiadanie i czekam na następne efekty Twojej twórczości^^ Weny<3

    OdpowiedzUsuń
  3. O jejku... Cieszę się, że oszczędziłaś Prim i Finnicka. I że wszystko jest dobrze. Ale dziwnie czuję się z tym, że to już koniec- czekam za to na ZO! I to ja dziękuję za to, że chciało Ci się rozmawiać właśnie ze mną. Nie trać weny i pisz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpiękniejsze zakończenie ever *-*
    I Prim. High Five, też uważam, że oni są uroczy. Jak takie cinnamon rolls xDD
    O luju, za dużo Tumblra, za dużo xDD
    Poprostu cudo, nie moge się doczekać kolejnych twoich opowiadań :D

    OdpowiedzUsuń