niedziela, 28 lutego 2016

Zimowa Opowieść: Rozdział 4

Jest dobrze po północy, a ja dodaję rozdział. A rano trzeba wstać. No, ale skoro nie mogę spać, to pomyślałam, że zrobię coś produktywnego, więc oto On - Rozdział Czwarty. ^^
Nie jest to super-mega-rozdział, ale już w następnym, będzie Prawdziwe spotkanie Effie i Haymitcha. No i następny będzie dłuższy od tego.
___________________________________________________________________________
Effie
- Odszedł? Co masz na myśli, mówiąc "odszedł"?
- Powiedział, że nie może marnować swojej kariery i że ze mną, daleko nie zajdzie.
- Idiota. - prychnął Alexander.
Leżeli na łóżku w pokoju Effie. Wpatrywała się w sufit, podczas gdy jej brat patrzył na nią.
Wyglądało na to, że ten dzień był katastrofą od początku do końca. Najpierw zaspała na śniadanie, później musiała wysłuchiwać matki, która znalazła kolejną rzecz, która jej się nie podobała i oczywiście obwiniła za to Effie. Później ten incydent podczas treningu, kiedy Michael powiedział, że odchodzi. Po treningu mieli iść na lodowisko, żeby w końcu wypróbować układ na lodzie, ale przez to co się stało, nie było już w tym żadnego sensu.
Prawdę mówiąc, Effie miała mieszane uczucia co do tego, że Michael odszedł. Oczywiście była wściekła. Wystawił ją, po dwóch latach współpracy, na miesiąc przed konkursem. Z drugiej strony, poczuła się trochę lepiej. Widywanie Michaela codziennie, po tym co się stało, nie było łatwe. Osoby, które były ze sobą, a później zerwały, nie powinny się widywać. A przynajmniej nie tak często, jak oni. Prowadziło to do, pewnego rodzaju, niezręcznych sytuacji o których nie chciała myśleć.
W tej chwili miała tylko dwa wyjścia - albo się poddać i odpuścić sobie konkurs, co skutkowałoby w kolejnych komentarzach ze strony jej matki, lub znaleźć nowego partnera. Pierwszej opcji nawet nie brała pod uwagę. Jej trener już powiedział, że zwoła kilku kandydatów i że jeszcze w tym tygodniu, będzie mogła z nimi poćwiczyć. Do tego czasu będzie trenowała sama.
Szkoła tańca w której wynajmowali salę do ćwiczeń, nie miała nic przeciwko, żeby przedłużyć wynajem. Jednakże dyrektorka dała jej do zrozumienia, że nie była zadowolona z tego powodu.
- Podejrzewam, że matka jest wniebowzięta. - powiedział Alexander, po długiej chwili ciszy.
Effie nic na to nie odpowiedziała. Eleanor była zachwycona tym, że jej córka znów okazała się porażką. Bo oczywiście, znalazła sposób, żeby o wszystko obwinić Effie. Przecież to jej wina, że Michael z nią zerwał. Przecież to jej wina, że nie chciał do niej wrócić. Nie żeby w ogóle się o to starała. Ale to też jej wina, że okazała się taką beznadziejną łyżwiarką, że jej partner postanowił odejść. Zawsze była wina Effie.
- Wiesz pomógłbym ci. - odezwał się Alexander. Effie przeniosła spojrzenie z sufitu na niego. - Wiesz, że radzę sobie z łyżwami.
- To miłe, naprawdę, ale masz szkołę. - uśmiechnęła się do brata.
- Co z tego? - zapytał, szczerząc się. - Bylibyśmy niepokonani. Mówiliby na nas, Niepokonane Bliźnięta.
- Nie jesteśmy bliźniętami.
- Szczegóły. - zaśmiał się. - Nikt się nie zorientuje.
- Jestem pewna, że matka się zorientuje, kiedy nie wrócisz do Trójki.- pokręciła głową.
- Racja. - spochmurniał. - A szkoła pewnie by ją poinformowała, że nie przyjechałem.
- Właśnie. To miłe, że chcesz mi pomóc, ale poradzę sobie. Znajdę kolejnego mięśniaka, wezmę udział w zawodach i niezależnie od wyniku, rzucę łyżwiarstwo.
- Że co? - Alexander podniósł się do pozycji siedzącej i spojrzał na nią z góry, z szeroko otwartymi oczami.
- To będzie mój ostatni występ. - westchnęła, uśmiechając się smutno. - Podjęłam już decyzję.
- Jesteś pewna?
- Na sto procent. - Niekoniecznie, ale szala przechylała się w stronę tej opcji. - Mam dość bycia rozczarowaniem.
- Więc rzucisz coś, co kochasz, żeby postawić się matce?
- Rzucę coś, co matka kocha, żeby zacząć robić to co kocham ja. - poprawiła go.
Na twarzy Alexandra pojawiło się zrozumienie. Zrozumiał, że Effie chce w końcu wyjść z cienia idealnej siostry. Chce zacząć żyć własnym życiem.
Effie myślała o tym, już od dłuższego czasu. I nadal, mimo iż powiedziała to na głos, wciąż nie była pewna, czy w ostatecznej sekundzie, wystarczy jej odwagi. Bała się, że stchórzy. Będzie potrzebowała impulsu i była tego świadoma. Czegoś co wypchnie ją na spotkanie swoich marzeń.
- Co zamierzasz? - zapytał jej brat.
- Myślałam, żeby wyjechać z Kapitolu. - opowiedziała cicho, znów przenosząc spojrzenie na sufit. Tuż nad nią było małe pęknięcie. Powinna komuś zgłosić, że jej sufit nie jest idealny, ale lubiła myśleć, że jest to dziwna metafora. Rysa na białej powierzchni. Coś, czego nie powinno być, a jednak istniało. Czasami, właśnie tak się czuła. Jakby była rysą w idealnej rodzinie Trinket.
- Dokąd pojedziesz?
- Jeszcze nie wiem. - wzruszyła ramionami. - Pracuję nad tym.
Alexander znów położył się koło niej. Nie odezwał się już więcej.
Była to kolejna rzecz, którą w nim uwielbiała. Nie musieli przy sobie udawać. Nie musieli zagłuszać ciszy bezsensowną rozmową. Alexander idealnie wczuwał się w jej nastrój i wiedział, że to nie rozmowy najbardziej potrzebowała.
Potrzebowała kogoś, z kim mogłaby pobyć. W ciszy. Tylko po to, żeby czuć obecność tej drugiej osoby. A obecność Alexandra, sama w sobie, zawsze podnosiła ją na duchu.
Tak długo leżeli w ciszy, że nawet nie zdała sobie sprawy, w którym momencie zasnęła.

8 komentarzy:

  1. oj, kochana, to mi się bardzo nie podoba - "Wystawił ją, po dwóch latach współpracy, tuż na miesiąc przed konkursem." -> usunąć to "tuż"! :P

    a poza tym -> :D :D :D
    - ładna ta "metafora", strasznie mi się spodobała
    - ciekawi mnie czy Effie naprawdę "nie kocha" łyżwiarstwa a jeśli to co (lub kogo <3) pokocha ;)
    - Alexander *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już poprawiłam. Dziękuję. ;D
      + Mi też się podoba to o suficie. ^^ No i widzę, że Alexander staje się lubianą postacią. ;D

      Usuń
  2. Kiedy Effie powiedziała, że chce wyjechać, to uśmiechnęłam sie jak idiotka xDD
    Oj my już wiemy gdzie (i z kim ^^) wyjedzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie myślałam, że ktokolwiek zwrócił na to uwagę. ^^ xD
      A jednak. ;D

      Usuń
  3. Ejjj no mega no :) cudo a z tym sufitem tez zajebiscie Ci wyszlo :) weny nie zycze bo ja masz ;* mam pytanie: czytasz wypociny np Twoich czytelnikow? Co prawda o Katniss i Peecie, ale pojawia sie także watek Hayffie :) pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś mi coś podeśle, to tak. Czasami wchodzę na profile czytelników, którzy zostawiają komentarze; jeśli mają blogi, to wchodzę i sprawdzam.
      Jeśli coś masz, to zostaw linka, albo wyślij na mojego maila. ;)

      Usuń
    2. Okej skontaktuje sie z Toba na mailu bo nie mam wlasnego bloga, po prostu kiedyś myslalam żeby coś napisać a dzis jakoś mnie tchnęło, usiadlam i... Cos tam nabazgroliłam :)

      Usuń
    3. W takim razie czekam. ^^ (mojego maila znajdziesz w zakładce "o mnie")

      Usuń