czwartek, 7 sierpnia 2014

Kim Jesteś?: Rozdział II


Effie
Dlaczego Haymitch? To uczucie którym go darzę, było o wiele silniejsze w momencie, kiedy chwycił moją dłoń. W tej jednej sekundzie miałam wrażenie, jakby się mną przejmował, tak jak ja przejmuję się nim. Ale wtedy on wyszedł. I całe to uczucie prysło jak bańka mydlana.
Wyszłam z pokoju, żeby dać Katniss i Peecie czas, żeby mogli być razem, a sama poszłam do swojego przedziału, żeby pomyśleć o Haymitchu.
Tylko trzy razy zdarzyło mi się zobaczyć Haymitcha w takim stanie. W stanie, w którym nie jest pijany. W którym martwi się i przejmuje losem innych ludzi.
Pierwszy raz był cztery lata temu. To był mój pierwszy rok jako opiekunka trybutów. Wtedy Haymitch starał się robić wszystko co w jego mocy, żeby utrzymać ostatniego trybuta z Dwunastki. Odwiedził chyba każdego w Kapitolu, prosząc o pomoc. Tylko jedna osoba przeznaczyła na pomoc małą kwotę pieniędzy. Było tego za mało, żeby kupić cokolwiek dla tej dziewczyny. W końcu Haymitch postanowił sprzedać cały swój alkohol i kiedy w końcu uzbierał całą potrzebną kwotę i kupił lekarstwa dla dziewczyny... Umarła godzinę po tym jak dostała ten prezent.
Tamtego wieczoru drzwi do pokoju Haymitcha były otwarte na oścież, a on leżał na swoim łóżku, płacząc w poduszkę. Chciałam do niego wejść, ale wiedziałam, że to mu nie pomoże. Nie w tamtym momencie. To było okropne, oglądać go w takim stanie. Tamtego wieczoru kupiłam kilka dodatkowych butelek whiskey i postawiłam przy jego drzwiach. Mam nadzieję, że chociaż trochę mu pomogłam.
Drugi raz, widziałam go w takim stanie rok temu. Kiedy Haymitch zobaczył Katniss i Peetę z jagodami. Był trzeźwy od początku igrzysk. W momencie kiedy komentator ogłosił ich oboje zwycięzcami, Haymitch zaczął się naprawdę śmiać. Nie był to pijacki rechot, ale prawdziwy śmiech. W tamtej chwili, chciałam tylko wsłuchiwać się w ten dźwięk. Chciałam go przytulić, ale wtedy on wyszedł, żeby się zobaczyć z Katniss i Peetą. Kiedy wychodził, jego twarz zmieniła się znów nie do poznania. Udało mi się wychwycić strach i złość. To właśnie w tamtym momencie, Haymitch zrozumiał, jak bardzo Kapitol się wścieknie za to co zrobili nasi zwycięzcy.
Teraz Haymitch staje się bardziej ludzki i uczuciowy. Widzę jak jego maska powoli opada i ukazuje się twarz człowieka, który martwi się o innych i przejmuje się ich losem.
W tej chwili oboje przejmujemy się losem naszych zwycięzców.
Haymitch
Wciąż byliśmy w pociągu jadącym do Kapitolu. Effie chciała, żebyśmy wszyscy oglądali powtórki z Dożynek. Przez cały czas opowiadałem Katniss i Peecie o pozostałych zwycięzcach.
Kiedy doszliśmy do Dystryktu Czwartego, Effie milczała jak zaklęta. Wylosowana została Annie, ale wtedy Mags zgłosiła się na ochotnika za nią. Effie wybiegła z pokoju, a mi wydawało się, że usłyszałem cichy szloch.
Bardzo chciałem za nią pobiec, ale zostałem, żeby dalej udzielać informacji dzieciakom.
Kiedy skończyły się powtórki, poszedłem sprawdzić co z Effie. Drzwi do jej pokoju były zamknięte. Otworzyłem je powoli i po cichu, po czym wszedłem do środka. Effie leżała na łóżku, pogrążona we śnie. Jej oczy były czerwone i zapuchnięte, twarz mokra od łez, a peruka dziwacznie się jej przekrzywiła. Mógłbym się zaśmiać, gdyby nie to, że bardzo ciekawiło mnie to co się stało.
Effie już wcześniej oglądała Dożynki i nigdy tak nie reagowała. Nie znała nikogo z tych ludzi. Nie mogła też znać Mags. Nie była już mentorką, kiedy Effie zaczęła pracować jako opiekunka trybutów.
Może wreszcie zaczęła rozumieć, co jest nie tak z Igrzyskami?  Może w końcu zrozumiała, że Igrzyska to nie jakaś tam rozrywka. Tylko, że to brutalna walka na śmierć i życie, która obejmuje nawet ludzi w wieku Mags.
Oczywiście Effie zawsze inaczej patrzyła na to wszystko. Przecież została wychowana w Kapitolu. Ale może w końcu zrozumiała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz