czwartek, 7 sierpnia 2014

Kim Jesteś?: Rozdział IX


Haymitch
Po śniadaniu, wróciłem do nawiązywania sojuszy. Wszedłem do windy i wcisnąłem guzik z numerem 4. Kiedy winda się zatrzymała, a ja wyszedłem, od razu podszedł do mnie Avox. Kilka lat temu jeden z mentorów pobił drugiego i teraz w razie jakiegoś zagrożenia, każdy Avox ma obowiązek zareagować.
Powiedziałem mu, żeby zaprowadził mnie do Arroyo. Szliśmy jakąś minutę, aż w końcu go znaleźliśmy. Siedział w salonie na kanapie i oglądał stare nagrania z igrzysk. Kiedy wszedłem do salonu, odwrócił się, a następnie wyłączył telewizor.
- Witaj, Haymitch. Co cię do mnie sprowadza?
- Chciałem powiedzieć, że Katniss i Peeta zgadzają się na sojusz z Finnickiem.
Wiedziałem, że to kłamstwo, ale musiałem jakoś zadbać, żeby do tego sojuszu doszło.
- To świetnie. - ucieszył się. - Ale Finnick nigdzie nie pójdzie bez Mags. 
Uśmiechnąłem się na tą myśl. Katniss dostanie to czego chciała, a i Effie będzie spokojniejsza.
- Dobrze. 
- Chcę mieć tylko pewność. Więc zgadzasz się na Finnicka i Mags? - patrzył na mnie podejrzliwie.
- Tak, zgadzam się na oboje. Tylko powiedz Finnickowi, żeby opiekował się Mags. Wiem, że na pewno będzie, ale chcę żeby ją chronił ze wszystkich sił.
Obiecał, że przekaże moją prośbę. Poszedłem upewnić się że Johanna będzie gotowa wejść w sojusz, kiedy przyjdzie na to czas.
Mentorzy i trybuci dystryktu 3, 4, 7, 9, 11 i 12 byli częścią wielkiego planu Plutarcha. Wszystko szło dobrze, ale w czasie Ćwierćwiecza poskromienia, musimy starać się ocalić jak najwięcej z trybutów i jednocześnie wszcząć rebelię. Trudne zadanie, tym bardziej, że dla swojego własnego bezpieczeństwa trybucie nie mogą zbyt dużo wiedzieć. Inni trybuci wiedzą, że Katniss jest Kosogłosem dla wszystkich dystryktów i będą chronić ją i Peetę.
W tamtej chwili miałem tylko nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.
Effie
Po ustaleniu z Katniss i Peetą ich strategii podczas wywiadu, spędziłam swój czas z Cinną.
- Ta sukienka dla Katniss wygląda fantastycznie.
- Dziękuję. - powiedział Cinna uśmiechając się przyjaźnie. - Dziś rano prezydent Snow zatwierdził projekt , ale muszę jeszcze wprowadzić kilka... ulepszeń.
- Jestem pewna, że będzie wyglądać pięknie.
- Mam nadzieję. - odpowiedział i zmienił temat. - Widziałaś może dzisiaj Haymitcha? Sędziowie obejrzeli już broszkę Katniss i chciałem mu przekazać, że będzie mogła ją założyć na arenie.
Zaczęłam się czerwienić, przypominając sobie dzisiejsze poranne spotkanie. 
- Nie jestem pewna - powiedziałam, unikając kontaktu wzrokowego. - gdzie jest w tej chwili, ale na pewno niedługo go zobaczymy.
Cinna spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Aaaaha.. - powiedział z porozumiewawczym uśmieszkiem. - Effie, dlaczego się tak czerwienisz?
- Nie wiem o czym mówisz. - spojrzałam gdzieś w bok, bo czułam że robię się coraz bardziej czerwona.
- Yhymm... Teraz sobie odpuszczę... Ale jestem pewien, że Haymitch będzie bardziej skory do zwierzeń.
Uśmiechnął się przebiegle, mrugnął do mnie i wyszedł z pokoju.
...
Tego samego dnia później, przy kolacji, usiadłam na przeciwko Haymitcha, a Cinna zajął miejsce koło mnie.
Haymitch uśmiechnął się do mnie ukradkowo na co ja oczywiście spłonęłam rumieńcem.
Cinna spojrzał na mnie i posłał mi łobuzerski uśmieszek. Wiedziałam już co się szykuje. Odwrócił się w stronę Haymitcha.
- W porządku, Haymitch. Powiedz mi jedną rzecz... Jak to jest między wami?
Wlepił w niego uważne spojrzenie i czekał na jakąś reakcję. Zamiast Haymitcha odpowiedziałam ja.
- Cinna, proszę...
- Rozumiem. - powiedział i uśmiechnął porozumiewawczo. 
Kiedy wszyscy skończyli już jeść, w jadalni zostałam tylko ja i Haymitch. Panowała niezręczna cisza.
- Powinniśmy mu powiedzieć. - powiedział cicho Haymitch. Patrzył na mnie przepraszająco. - Ale ja tylko... Nie wiedziałem, czy chcesz, żeby wszyscy wiedzieli o tym, że jesteś z kimś takim... Z kimś takim jak ja.
Podeszłam do niego z delikatnym uśmiechem na ustach i mocno go przytuliłam.
- Przecież nie musimy tego od razu ogłaszać całemu światu. - powiedziałam łagodnie. - Ale mam zaufanie do Cinny. To mój przyjaciel. Możemy mu powiedzieć.
Uśmiechnął się do mnie i pocałował mnie w usta.
- Obiecuję ci, księżniczko, że mu powiem jak tylko go zobaczę.
Odpowiedziałam mu uśmiechem. Odprowadził mnie pod drzwi pokoju.
- Jesteś gotowy na jutrzejsze wywiady? - zapytałam i wyraz jego twarzy się zmienił. Teraz był bardziej przybity.
- Taa... To nasza ostatnia szansa na powstrzymanie Igrzysk, zanim się zaczną.
- Mam nadzieję, że się uda. - powiedziałam, myśląc o Mags, Katniss, Peecie i Finnicku.
- Ja też. - odpowiedział. Pocałował mnie jeszcze raz i powiedział Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz