Czułam się jakbym przeżywała straszne déjà vu. Tylko wszystko było zabarwione zupełnie innymi uczuciami. W zeszłym roku nie bałam się i nie przejmowałam aż tak jak teraz losem osób, które mogę wylosować.
Oczywiście zawsze nienawidziłam losowań. Czuję się winna za śmierć tych wszystkich młodych ludzi.
Ale po raz pierwszy do losowania przystąpili ludzie na których naprawdę mi zależy.
Stałam na środku sceny, starając się nie okazywać jak bardzo się boję. Po mojej prawej stronie stała Katniss, a po lewej Peeta i Haymitch.
Nauczono mnie grać. Udawać. Zakładać maskę na twarz na zawołanie. Uśmiech i fałszywy optymizm. Ale tym razem udało mi się zbudować tylko cienką ściankę tego kłamstwa.
Czułam, że miękną mi kolana. Robiłam wszystko co w mojej mocy, żeby się nie rozpłakać. Wzięłam głęboki oddech i przywołałam na twarz uśmiech. Zrobiłam krok w przód i już stałam przy mikrofonie.
- Witajcie, witajcie. Witam was na 75 Głodowych Igrzyskach i trzecim Ćwierćwieczu Poskromienia.
Moim pierwszym błędem było to, że spojrzałam na Prim, która stała w pierwszym rzędzie. Jej twarz była przepełniona bólem i rozpaczą, bo jej siostra znów wraca na arenę. Na jej widok poczułam, że coś we mnie powoli pęka.
- Jak zwykle... - głos mi się trochę załamał, więc wzięłam głęboki oddech. - panie mają pierwszeństwo.
Podeszłam powoli do wielkiej, szklanej kuli i drżącą ręką wyciągnęłam z niej jedną, jedyną karteczkę. Zerknęłam szybko w stronę Katniss i zauważyłam, że po jej policzku spływa pojedyncza łza.
Moja maska miała coraz więcej rys. Czułam, że długo nie uda mi się udawać.
Wróciłam do mikrofonu z kartką.
-Katniss Everdeen. - wyszeptałam do mikrofonu.
Znów na nią spojrzałam i to był kolejny błąd, który popełniłam.
- A teraz... Czas na panów.
Podeszłam do drugiej szklanej kuli i wybrałam kartkę z prawej.
Nie chciałam jej otwierać. Nie ważne na kogo padłby mój wybór. Peeta był słodkim chłopcem i bardzo się do niego przywiązałam. A Haymitch... Po prostu nie mogłam sobie wyobrazić tego, że znów wraca na arenę.
Wróciłam do mikrofonu i wyszeptałam łamiącym się głosem
- Haymitch Abernathy
Nie, nie, nie! Nie Haymitch!
- Zgłaszam się na ochotnika!
Odwróciłam się i zobaczyłam, że Peeta wystąpił przed Haymitcha. Czy ten chłopak zwariował?
Dopiero kilka sekund później zrozumiałam to co było oczywiste. Chciał być jak najbliżej Katniss, żeby móc bronić jej na arenie. On naprawdę ją kocha.
Mało brakowało a bym się rozpłakała i ujawniła swoje prawdziwe uczucia. Nie mogłam na to pozwolić.
- Brawa dla naszych trybutów. - powiedziałam już bez entuzjazmu.
Na widowni zaległa cisza. Widzowie, jeden po drugim zaczęli przyciskać trzy palce lewej ręki do ust i wznosić rękę w górę. Tak tutaj żegna się kogoś bliskiego sercu.
Katniss i Peetę od razu zabrano do pociągu. Zero czasu na pożegnanie się z rodziną.
Haymitch
Siedziałem w pociągu, razem z Katniss i Peetą. Siedzieliśmy w milczeniu, bo żadne z nas nie mogło znaleźć odpowiednich słów. Nie przeszkadzało nam to.
Chętnie sięgnąłbym po butelkę, ale wiedziałem, że muszę zostać trzeźwy, żeby pomóc im za wszelką cenę przeżyć. Nawet jeśli miałbym przez cały czas oglądać obrazy z moich własnych igrzysk.
Ciszę przerwała Effie, wchodząc do pokoju.
- Chciałabym dać wam chłopcy, coś złotego. Katniss ma swoją złotą brożkę, ja mam swoje włosy...
- A czemu to ma służyć? - zapytałem
- A temu, że jesteśmy drużyną i powinniśmy pokazać innym, że nie mogą nas rozdzielić. Jesteśmy drużyną.
Spojrzała na każdego z nas z osobna. Katniss chwyciła ją za rękę, żeby pokazać jej, że ją wspiera. Effie wyciągnęła w moją stronę swoją drugą rękę, a ja ją chwyciłem.
W tej jednej chwili, kiedy chwyciłem ją za rękę, poczułem, że czas zwalnia.
W tej jednej chwili, zdałem sobie sprawę, że od rozpoczęcia Ćwierćwiecza, Effie stała się bardziej ludzka. Bardziej przypominała kogoś z Dwunastki niż z Kapitolu. Poczułem, że zacząłem się nią przejmować, martwić się o nią.
W tej jednej chwili, chciałem, żeby to trwało wiecznie. Poczułem, że chcę ją przytulić, ochronić... I to uczucie mnie przeraziło. Chciałem wiecznie trzymać ją za rękę, ale nie chciałem, żeby to wyglądało podejrzanie, więc kiedy Katniss puściła jej rękę, ja z niechęcią zrobiłem to samo.
Nasze oczy spotkały się na ułamek sekundy i miałem niejasne wrażenie, że Effie doskonale wie co w tej chwili dzieje się w mojej głowie.
Czym prędzej wyszedłem z przedziału i ruszyłem do siebie. Dlaczego się tak czuję? To było dziwne przeżycie. Przez całą noc myślałem tylko nad tym uczuciem.

Wreszcie internet pozwolił mi (z wielką łaską) przeczytać tego bloga. Dzięki ci internecie.
OdpowiedzUsuńRozdział świetny.
Dzięki wielkie. Zapraszam do przeczytania kolejnych rozdziałów ;D
Usuń23 years old Accountant III Ambur Ashburne, hailing from Fort Saskatchewan enjoys watching movies like It's a Wonderful Life and Board games. Took a trip to Historic Centre of Salvador de Bahia and drives a C70. czytaj tutaj
OdpowiedzUsuń